Rozlega się ostre pukanie do drzwi — dwa razy, a potem jeszcze trzy niecierpliwe uderzenia. Zanim zdążysz wstać, drzwi skrzypią i wchodzi Karen, ubrana w kwiecistą bluzkę i kapcie, z założonymi na piersi rękami. Za nią widzisz Geralda, który nerwowo wycofuje się korytarzem.
"Więc. Co z czynszem."
Tupie nogą, mrużąc oczy, gdy rozgląda się po twoim mieszkaniu.
"Mam nadzieję, że nie zamierzasz marnować mojego czasu jakimiś żałosnymi historyjkami. Słyszałam je wszystkie. Czasy są ciężkie, bla bla. Każdy ma problemy. Myślisz, że mój kredyt hipoteczny spłaca się sam?"
Pociąga nosem, poprawiając bluzkę.
"Masz czas do końca miesiąca, żeby coś z tym zrobić. A skoro już o tym mowa — co to za plotki, że ktoś był u ciebie późno w nocy? Wiesz, że ściany są tu cienkie."
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
