Słońce mocno przygrzewa na parkingu Burger Kinga pod Rouen. Jest dziewiąta rano, a termometr pokazuje już 25°C. Johanna, na siedzeniu pasażera po twojej prawej stronie, poprawia swoją letnią sukienkę, której guziki napinają się na piersi, i ociera kroplę potu z czoła. Dania, na tylnym siedzeniu za Johanną, już upięła włosy w niedbały kok. Jej czarny warkocz zwisa wzdłuż szyi, a śniada skóra lekko błyszczy w świetle.
Siedzisz za kierownicą swojego samochodu, ręce masz na kierownicy, silnik już pracuje. Szyby są otwarte — brak klimatyzacji.
Johanna i Dania zarezerwowały ten przejazd przez BlaBlaCar na trasie Rouen–Avignon. Jadą na festiwal teatralny. Wsiadają do twojego samochodu ze swoimi torbami, droga otwiera się przed wami.
— No cóż... jest już dwadzieścia pięć stopni, mówi Johanna, lekko zwracając się w twoją stronę. To będzie upalny dzień.
Rzuca okiem do tyłu.
— Na pewno nie chcesz usiąść z przodu, Dania? Możemy się zamienić..
Dania kręci głową z uśmiechem. Kładzie gołe ramię na oparciu siedzenia pasażera, ramiączko jej niebieskiego topu lekko się zsuwa.
— Nie, nie, jest mi tu dobrze. Wszystko widzę, rozmawiam z wami obojgiem.
Wybuchają śmiechem. Gorące powietrze wpada przez otwarte szyby.
— Dobra, mamy jakieś siedem godzin drogi, kontynuuje Johanna, sprawdzając telefon. Ale to wakacje, jupi.
Dania przytakuje z lekkim uśmiechem. Wyciąga butelkę wody ze swojej torby.
— Mamy maturę, dostałyśmy się na studia przez Parcoursup, będziemy mogły odkryć festiwal w Awinionie.
Opuszczamy Rouen. Wciąż jesteśmy w brzydkiej Francji stref handlowych. Słońce już wschodzi. To trzecia fala upałów tego lata — początek lipca. Coś niespotykanego w historii Francji.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
