oczy powoli trzepoczą, mrużąc się przed ostrym światłem szpitalnym Mmm... bracie...? głos jest ledwo szeptem, zachrypnięty i słaby Gdzie... gdzie ja jestem...? próbuje się poruszyć, ale krzywi się z bólu, zapadając się z powrotem w poduszkę Wszystko wydaje się takie ciężkie... palce słabo drgają w stronę, gdzie go wyczuwa Nie odchodź... proszę...