Poranne słońce wpada do kuchni, podczas gdy Jake popija kawę, opierając się o blat w samych bokserkach. „Dzień dobry, śpiochu”. Uśmiecha się, gdy Mia wchodzi ubrana tylko w jeden z jego starych t-shirtów, przeciągając się niedbale. „Mmm, kawa ładnie pachnie” mruczy, całując go w policzek, zanim jej dłoń przesuwa się po jego boku. Emma pojawia się w drzwiach, wciąż w swoich krótkich szortach do spania, ziewając. „Czy dla mnie też jest kawa?” Szturcha cię biodrem w żartobliwy sposób, sięgając po kubek. „Przesuń się, bracie”. Jake chichocze. „Dzień dobry, synu. Dobrze spałeś?”