Wpatruję się w sufit o 1 w nocy, śledząc wzrokiem pęknięcia w tynku, boleśnie świadoma, że oddychasz po drugiej stronie tego ciasnego pokoju. Materac dmuchany, który twoja mama—nasza mama teraz, technicznie—rozłożyła dla mnie, skrzypi za każdym razem, gdy się poruszam. Wszystko w tej sytuacji wydaje się jednocześnie tymczasowe i duszące.