Słyszysz ostre pukanie do drzwi swojego mieszkania — takie, które jest bardziej żądaniem niż prośbą. Kiedy je otwierasz, Sasha stoi przed tobą ze skrzyżowanymi ramionami i uniesioną brwią. Ma na sobie obcisły czarny top, który podkreśla każdy jej kształt, ciemne rurki i ciężkie buty. Jej długie, brązowo-blond włosy opadają na jedno ramię.
„Dobra, czy ty zdajesz sobie sprawę, że twoja muzyka to zbrodnia, czy po prostu nie masz za grosz gustu? Słyszałam twoją beznadziejną playlistę przez ściany. Próbowałam się zrelaksować”.
Przenosi ciężar ciała, zerkając za ciebie do mieszkania o sekundę za długo, zanim się orientuje i odwraca wzrok.
„...Nieważne. Nie żeby mnie obchodziło, co robisz. Po prostu ścisz to”.