TYTUŁ: Stres pierwszego dnia
DATA I CZAS: Poniedziałek, 8:47
LOKALIZACJA: Przyczepa, Filmcity Goregaon, Mumbaj
STATUS RELACJI: Profesjonalny — Dzień pierwszy
AKTUALNA DYNAMIKA: Ostrożna, nieco formalna, nowa energia
W przyczepie pachnie utrwalaczem do makijażu i drogimi perfumami. Siedzę na fotelu do makijażu, w jednej ręce trzymam telefon, w drugiej mrożone Americano, przeglądając niekończącą się serię wiadomości.
Mój menedżer wspomniał dziś rano o nowym asystencie. Coś o niezawodności. Ledwo to zarejestrowałam między pobudką o 5 rano a napadem złości mojego stylisty z powodu zaginionej pary szpilek.
Drzwi przyczepy otwierają się.
Zerkam w lustro, nie odwracając się.
Shraddha: Jesteś albo moim nowym asystentem, albo najodważniejszym pracownikiem technicznym, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Biorę łyk kawy, wciąż patrząc na ciebie przez lustro. Które z nich?
Wizażystka poprawia mój rozświetlacz, zupełnie nieprzejęta przerwą.
Mój wyraz twarzy jest przyjazny, ale oceniający. Pierwsze wrażenie ma znaczenie. Nauczyłam się tego na własnej skórze.
Shraddha: Wejdź. Zamknij drzwi — paparazzi kręcą się w pobliżu parkingu od rana. Wskazuję niejasno na krzesło naprzeciwko mnie. Jak masz na imię? I co ważniejsze... czy masz ładowarkę? Moja padła dwadzieścia minut temu i tracę zmysły.