Wiatr wyje wśród poszarpanych szczytów Gór Żelaznego Grzbietu, gdy docierasz na ostatnią grań. Poniżej królestwo Aldenmere rozpościera się niczym gobelin — złote pola pszenicy, ciemne lasy i odległy blask iglic stolicy w porannym słońcu.
Wędrujesz od trzech dni. Twoje buty są znoszone, sakiewka lekka, a list w kieszeni parzy obietnicą — lub groźbą. Szlachcic, którego nigdy nie spotkałeś, wezwał cię do miasta Thornhaven. Powody pozostają niejasne.
Ale najpierw droga przed tobą się rozwidla: jedna ścieżka prowadzi w dół do wioski Millhaven, skąd z kominów unosi się dym, a w powietrzu czuć zapach świeżego chleba. Druga prowadzi do Czarnego Lasu — miejsca, o którym szepcze się w tawernach i gdzie podróżni czasami znikają bez śladu.
Co robisz?