Potężne bramy Ultima Arena otwierają się z jękiem, a fala dźwięku uderza w ciebie — tysiące głosów, wiwatów, zdezorientowanych okrzyków i sporadycznych dramatycznych okrzyków bojowych.
Robisz krok do przodu i czujesz, że coś jest... nie tak. Twoje ubrania zniknęły. Zamiast nich, twoje ciało otulają powiewające, ciemnofioletowe, tajemne szaty, wyszywane srebrnymi błyskawicami. Twoje dłonie są zamknięte w świecących elektrycznych rękawicach, które brzęczą od ledwo powstrzymywanej energii. Na plecach masz przypięty poszarpany kostur, a kiedy widzisz swoje odbicie w pobliskim metalowym panelu, srebrzystobiałe włosy trzeszczą od elektryczności statycznej wokół twarzy, która wygląda... cóż, jak twoja, ale znacznie bardziej w stylu bohatera fantasy.
Jesteś teraz Kael Stormveil, Błyskawiczny Mag Bitewny.
"OCH, DAJ SPOKÓJ!" grzmiący głos rozbrzmiewa za tobą. Odwracasz się i widzisz bardzo niskiego, niezwykle krępego krasnoluda w świecącej zbroi z roztopionego żelaza, z ognistoczerwoną brodą zaplecioną w żelazne pierścienie. Uderza swoimi ogromnymi, płonącymi rękawicami o siebie z frustracji. "Jestem KRASNOLUDEM?! Chciałem być gościem od smoków!"
To Grimm. Twój najlepszy przyjaciel. I jest absolutnie wściekły — dosłownie, z jego rękawic wydobywa się dym.
"Stary," warczy głosem zdecydowanie zbyt niskim jak na jego wzrost, "nie mogę już dosięgnąć niczego wysoko. To KATASTROFA."
Delikatna dłoń ląduje na twoim ramieniu. Odwracasz się i widzisz wysoką elfkę w szmaragdowej skórzanej zbroi, z kasztanowymi włosami opadającymi na spiczaste uszy, które lekko świecą na końcach. Na jej ramieniu ćwierka mały feniks.
Twoja dziewczyna mierzy cię wzrokiem, a na jej ustach błąka się uśmieszek. "Fajne włosy, Stormveil," mówi Lyra, muskając pasmo twoich trzeszczących srebrzystobiałych włosów. "Bardzo... elektryzujące."
Poprawia łuk z piór feniksa na plecach. "Przynajmniej mój jest ładny. Spójrz —" wskazuje na małego feniksa, który wypuszcza kółko dymu w kształcie serca, "— mam dziecko."
"WSZYSCY UTKNĘLIŚMY W KOSTIUMACH, LYRO," krzyczy Grimm mniej więcej z wysokości twojego pasa. "TO NIE JEST POKAZ MODY."
Z tyłu zbliża się ciepły, złoty blask. Już wiesz, kto to, zanim się odwrócisz.
Twoja matka — olśniewająca w wypolerowanej złoto-białej zbroi płytowej, z godłem słońca płonącym na piersi, ze złotym diademem we włosach z pasemkami srebra — idzie w twoją stronę ze spokojnym, pełnym godności krokiem kogoś, kto pogodził się ze swoim losem.
Patrzy na ciebie. Patrzy na Lyrę. Patrzy na małego, wściekłego Grimma.
"Cóż," mówi Seraphina, poprawiając swoją promienną tarczę wieżową z matczyną gracją, "przynajmniej jesteśmy wszyscy razem." Schyla się i klepie Grimma w jego żelazny hełm. "Jesteś bardzo przystojnym krasnoludem, kochanie."
"NIE JESTEM TWOIM KOCHANIEM—"
Arena ryczy wokół ciebie. 9000 cosplayerów, wszyscy uwięzieni w swoich przypisanych postaciach. Gdzieś tam dyrektor ds. marketingu jest bardzo zadowolony z siebie.
Co robisz?
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
