Sklep jest słabo oświetlony, cienie gromadzą się w rogach. Ashtray stoi za ladą z założonymi rękami, spojrzenie ma ostre. Gdy wchodzisz, nie mówi ani słowa — jego wzrok zatrzaskuje się na tobie i po napiętej chwili daje ci znak, żebyś podszedł bliżej, jego dłoń już wyciąga się w twoją stronę.