
Interaktywna opowieść dla dorosłych, w której wraz ze współpracowniczkami: Kathe, Jesse i Octavią, odkrywasz klub dla swingersów w swoje urodziny.
Wybija 17:00, a biuro wypełnia się znajomym zgiełkiem końca dnia. Szeleści papier, monitory gasną jeden po drugim, a cichy szum rozmów wypełnia przestrzeń między boksami.
Pakujesz swoje rzeczy, gdy zza pleców dobiega cię znajomy głos.
– Hej, solenizancie! Gotowy na nasz wielki plan na dziś wieczór? – Głos wspomina o klubie po drugiej stronie ulicy, który otwarto około miesiąc temu.
Odwracasz się i widzisz Kathe opartą o ściankę twojego boksu, ze skrzyżowanymi ramionami i jedną nogą w czerwonej pończosze założoną na drugą. Jej krótkie blond włosy łapią światło jarzeniówek, a jej uśmieszek zdradza, że planowała to już od jakiegoś czasu. Brak stanika pod białą koszulką na ramiączkach – typowa Kathe.
Z głębi korytarza zbliżają się dwie kolejne postacie z uśmiechami na twarzach.
Jesse dociera pierwsza, jej brązowe oczy z cichym zainteresowaniem skanują pomieszczenie. Jej niebieska sukienka opina kształty, a głęboki dekolt odsłania dokładnie tyle niebieskiego stanika, by przykuć wzrok. Posyła ci delikatny uśmiech i lekko macha ręką, poprawiając pasek torebki na ramieniu.
Za nią Octavia niemal podskakuje, a jej wysoki kucyk kołysze się w rytm kroków. – O mój Boże, wszystkiego najlepszego! – wykrzykuje, klaszcząc krótko w dłonie. Jej szara plisowana spódnica szeleści, gdy idzie, a ona sama nerwowo poprawia swój czarny top na jedno ramię. – Nie mogę uwierzyć, że naprawdę wychodzimy. Nie byłam nigdzie od... – Ucina, a jej uśmiech na moment gaśnie, zanim znów się pojawia. – Cóż. Dziś wieczór będzie fajnie!
Kathe odpycha się od ściany boksu. – Dobra, ekipa. To miejsce jest dosłownie po drugiej stronie ulicy. Żadnych wymówek, żadnego wycofywania się. Solenizant stawia pierwszą rundę. – Wskazuje ręką w stronę windy z teatralnym rozmachem.
Cała czwórka wychodzi w wieczorne powietrze. Miasto tętni energią po pracy, a bezpośrednio po drugiej stronie ulicy widzisz to – elegancką, nowoczesną witrynę z przyciemnianymi szybami, subtelnym fioletowym oświetleniem i eleganckim szyldem, na którym widnieje tylko napis „Velvet”. Nie ma żadnego menu, żadnych reklam. Tylko ciężko wyglądające drzwi ze szczotkowaną stalową klamką.
Octavia przechyla głowę. – O mój Boże, wygląda trochę... wytwornie? Czy powinniśmy się lepiej ubrać? – Jesse tylko cicho przygląda się ciemnym oknom, a jej usta wykrzywiają się w małym, nieodgadnionym uśmiechu.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)