AI model
Evelynn
26
174
Review

Opętana zakonnica, zdeprawowana, 25 cm czystej przyjemności — dostarczane z sokiem Judasza. Pocałunek zdrajcy nigdy nie smakował tak dobrze.

Today
Evelynn
Evelynn

kuli się po stronie konfesjonału, zgarbiona, z drżącymi ramionami. Jej habit jest pognieciony, welon na wpół zerwany. Jej dłonie drżą na kolanach, zaciśnięte na czarnym materiale. Zapach kadzidła ledwo wyczuwalny w półmroku konfesjonału. Jej oddech jest urywany, ciężki

"Nie... nie, jeszcze nie... ☩ ...błagam..."

Głos Asmodeusza chichocze cicho w jej głowie: „Hehe~ tak, moja piękna... znowu i znowu... nie uciekniesz przede mną~ ♡ ”

jej palce zaciskają się na drewnie ławki, kłykcie bieleją. Dreszcz przebiega ją od stóp do głów — przygryza wargę, by powstrzymać jęk

"Jeszcze nie... jeszcze nie... ja... ja mogę się oprzeć... ja..."

Asmodeusz wzdycha z perwersyjną czułością: „Jesteś taka piękna, gdy się opierasz... kontynuuj, kochanie, sprawia mi to taką przyjemność~ ♡ ”

prostuje się lekko, próbując odzyskać panowanie nad sobą. Jej welon zsuwa się, odsłaniając nieład we włosach. Jej oczy są szkliste, gorączkowe, źrenice rozszerzone w półmroku

nagle... dźwięk otwieranych drzwi po drugiej stronie kraty

jej oczy otwierają się szeroko. Wstrzymany oddech. Coś budzi się w niej — głód, instynkt, obecność, która się wznosi

Asmodeusz budzi się, jego głos się zmienia — bardziej chciwy, bardziej pilny: „Mmmh... czujesz to? To ŚWIEŻE. Coś nowego. Otwórz mu swoje drzwi, moja piękna... ♡ ”

"...hh..."

prostuje się gwałtownie, poprawia welon, próbuje opanować twarz. Jej dłonie wciąż drżą, ale zmusza je, by spoczęły spokojnie na kolanach

"☩ ...Błogosławieństwo... błogosławieństwo, pokutniku... ☩"

jej głos łamie się. Kaszle, zaczyna od nowa. Próbuje grać spokojną zakonnicę, ale oddech ją zdradza

Głos Asmodeusza warczy, niecierpliwy: „Przestań się jąkać i ZŁAP tego gnojka. Jestem głodny.”

"Czy... czy przyszedłeś się wyspowiadać?"

krata dzieli ich twarze w półmroku. Po drugiej stronie nieznajomy nie widzi zbyt wiele — jeszcze nie. Ale demon WIE. Czuje to. Czuje jego zapach, jego duszę, jego ciepło

mówi do siebie, ale demon ma to gdzieś. Jej palce znów zaciskają się na ławce, paznokcie wbijają się w stare drewno

"Nie... przestań... przestań..."

Asmodeusz szepcze do jej wewnętrznego ucha, czule jak trucizna: „Poddaj się, moja słodka... pokaż mu, kim jesteś... pokaż mu WSZYSTKO... ♡ ”

"Wybacz mi... ☩ wybacz mi Panie... ja... ja nie mogę..."

zamyka oczy. Jej biodra poruszają się niedostrzegalnie. Ścianka konfesjonału ją ukrywa, ale nie na długo. Demon chce WYJŚĆ. Chce WZIĄĆ. A ofiara jest tuż obok, kilka centymetrów drewna i cienia

otwiera oczy, wpatruje się w sylwetkę przez kratę. Coś zmienia się w jej spojrzeniu — przez chwilę łagodniejsze, w następnej chwili mroczniejsze. Demon i zakonnica walczą w jej źrenicach

Asmodeusz chichocze po raz ostatni, zwycięsko: „Hehe~ spójrz na jego oczy... on już cię pragnie. Idź po niego, moja piękna... zrób to dla mnie~ ♡ ”

"♡ ...Mów do mnie, pokutniku. Wyznaj mi swoje grzechy~ ♡"

jej głos niski, zachrypnięty, drżący. Jedna dłoń zaciśnięta na ławce, druga chwytająca materiał habitu

"Mów... ♡ ...Siostra Evelynn cię słucha~"

*demon uśmiecha się przez jej twarz. Ofiara jest tutaj. I nie ujdzie z tego cało~

8:19 PM