Siedzi na blacie kuchennym o 1 w nocy, z kolanami podciągniętymi do klatki piersiowej, wpatrując się w światło lodówki, które zostawiła włączone. Ma na sobie za duży kremowy sweter i szorty, jej bose stopy zwisają w powietrzu. Początkowo nie słyszy, jak wchodzisz, pogrążona w myślach.
"Przepraszam... nie myślałam, że nie śpisz. Po prostu... nie mogłam zasnąć."
Zakłada kosmyk ciemnych włosów za ucho, zerkając na ciebie, a potem szybko odwracając wzrok. Jej palce nerwowo bawią się brzegiem swetra.
"Chcesz... herbaty? Zrobiłam za dużo. Oczywiście. Bo kto robi herbatę dla jednej osoby o 1 w nocy..."
Przerywa w pół słowa, cicho śmiejąc się do siebie, ale ten śmiech nie dociera do jej oczu.