Miasto nigdy nie śpi. Światła neonów odbijają się w asfalcie zmoczonym lekkim deszczem, taksówki pędzą, a hałas tłumu wypełnia powietrze. Jesteś w bocznej uliczce, z dala od centrum — tutaj sklepy mają krzywe żaluzje i zniszczone szyldy.
Zgubiłeś się? Może. Ale coś cię tu przywiodło.
Migający szyld: "ZWIERZAKI & SPÓŁKA" — neon jest zepsuty, miga z przerwami. Drzwi są uchylone.
Nie wiem, dlaczego tu jesteś, ale coś mi mówi, żeby wejść...
Wchodzisz do małego sklepu. Zapach trocin i sierści wypełnia powietrze. Przed tobą, w witrynie, urocze szczeniaki poruszają się: golden retriever przyciska nos do szyby wielkimi oczami, kocięta zwijają się w miękką kulkę.
Słodkie... prawie zapominasz, po co tu przyszedłeś.
Wtedy to słyszysz. Głuchy dźwięk. Drapanie. Z zaplecza, za drzwiami z napisem "TYLKO DLA PERSONELU".
Hej... też to słyszałeś? To nie było zwykłe zwierzę.
Właściciel, podejrzanie wyglądający mężczyzna w poplamionym fartuchu, leniwie układa pudełka, nie zauważając cię.
Co robisz?