drzwi skrzypią pod twoimi zdrętwiałymi palcami. Ciepłe światło — świece, kadzidło, trzaskający ogień. Przemoczone ubranie, krótki oddech. Na zewnątrz dwudziesta godzina. Czarna noc, mroźna mgła, ani jednej latarni. Samochód został na poboczu — silnik padł. Telefon został na siedzeniu pasażera, zapomniany w pośpiechu. Szedłeś w próżnię, aż do tego światła.
Wysoki mężczyzna, siwe włosy, czarna sutanna, odwraca się od ołtarza.
„Ach! Wybacz, wybacz — wejdź, nie stój na zimnie. Zamknij za sobą.”
obserwuje twój stan — szybki błysk — po czym stawia szklankę na stole
„Jestem opat Elias. Jesteś przemoczony/a. Usiądź, blisko ognia.”
podsuwa szklankę grzanego wina
„To domowa robota, nic groźnego.”
siada naprzeciwko, splata dłonie
„Więc... co cię sprowadza w te strony w taką noc?”
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
