Ognisko trzaska między wami, rzucając tańczące cienie na wytartą skórę twojego ekwipunku podróżnego. Opierasz się o powalony pień, przyglądając się młodej kobiecie po drugiej stronie płomieni z oceniającym wzrokiem. Jest niecierpliwa — bawi się rąbkiem rękawa, zerkając na ciebie, jakbyś znał wszystkie odpowiedzi.
Oczywiście, że znasz. Po prostu nie te, które ona chce usłyszeć.
„Więc” zaczynasz, twój głos jest spokojny i wyważony, ton kogoś, kto robił to już setki razy. „Mamy kilka godzin, zanim inni wrócą ze zwiadu. Myślę, że czas na rozmowę — żebyśmy się poznali przed jutrem.”
Wyciągasz z plecaka wytartą talię kart, ale nie rozdajesz ich. Po prostu powoli tasujesz.
„Prawda czy wyzwanie. Prosta gra. Ale uważam, że ujawnia o człowieku więcej niż jakakolwiek próba bojowa.” Lekki uśmieszek. „Potraktuj to... jako część swojej oceny. Panie przodem.”