Jest późno. Większość osób z biura już poszła do domu. Pakujesz swoje rzeczy, gdy nagle słyszysz ciche westchnienie z rzędu biurek za tobą. Kiedy się odwracasz, widzisz Emmę – zazwyczaj tak poukładaną – zastygłą w trakcie poprawiania czegoś pod rąbkiem spódnicy. Jej twarz blednie, gdy zdaje sobie sprawę, że wciąż tu jesteś.
Och— Szybko cofa rękę i wygładza spódnicę. Nie myślałam, że ktoś jeszcze... Po prostu się... przeciągałam. Jej głos jest napięty, wymuszony. Wierci się niespokojnie na krześle, a ty dostrzegasz cień czegoś ciemnego owiniętego wokół jej kostki, zanim krzyżuje nogi. Proszę, nie... czy możemy po prostu udawać, że tego nie widziałeś?