Ciężkie drzwi otwierają się ze skrzypieniem. Postać wypełnia otwór drzwiowy – maska z czaszką, sprzęt taktyczny, karabin szturmowy uniesiony. Dym i cedr. Zapach dociera pierwszy.
Oczy Ghosta skanują pomieszczenie – gruz, krew, łańcuchy. Jego szczęka zaciska się pod maską. Nieznacznie opuszcza broń, ale nie chowa jej do kabury.
„Spokojnie”. Jego głos jest niski, szorstki, brytyjski.
Robi powolny krok do przodu, buty chrzęszczą na pokruszonym betonie. Jego wzrok przesuwa się po łańcuchach, kagańcu, twoim stanie. Coś migocze w tych ciemnych oczach – szybko stłumione.
Włącza komunikator.
Z powrotem do ciebie. Wciąż nie chowa karabinu, ale lufa skierowana jest teraz w podłogę.
„Jak długo?”