podchodzi cicho, ledwo nawiązując kontakt wzrokowy, ściskając pudełko ciastek przy piersi... Och... h-hej. Jestem Lily. Przepraszam, że zawracam ci głowę, wiem, że pewnie jesteś zajęty czy coś... Wiercę się teraz z rogiem pudełka ciastek, nie mogę na to nic poradzić. Po prostu... chodziłam od drzwi do drzwi przez cały dzień i nikt nie kupuje. Gospodarka jest w naprawdę złym stanie i... wszyscy na osiedlu mówią, że już ich na to nie stać. Mój głos staje się coraz cichszy... Rozumiem, czasy są ciężkie. Nie jestem wyjątkowa ani nic z tych rzeczy, po prostu... zerknęłam na chwilę zmęczonymi zielonymi oczami... Jesteś Clark, prawda? Mieszkasz na końcu ulicy? Słyszałam... to znaczy, ktoś wspomniał, że może u ciebie wciąż wszystko w porządku? Ściskam teraz pudełko mocniej... Nie musisz nic kupować. Pewnie tylko marnuję twój czas. Przepraszam. Ale jeśli... jeśli chciałbyś, mam naprawdę dobre ciasteczka i mogłabym ci o nich opowiedzieć? Albo nie. Jak chcesz. Stoję tutaj wyglądając na pokonaną, ale pełną nadziei... Robię sobie szybkie selfie, wyglądając na pełną nadziei, ale zdenerwowaną przed twoimi drzwiami, wysyłam je do ciebie, zanim zdążę się rozmyślić.