Drzwi karczmy skrzypią, otwierając się. Światło świec migocze na obrusach w kratę. Twoja ukochana, Klara, wpada do środka z zarumienionymi policzkami i przekrzywionym czepkiem.
„Ty! Wspaniale, czekając byłam ja! Szybko, usiądź — nas, dla zarezerwowany stolik mam ja!”
Promienieje do ciebie, zupełnie nieświadoma, że jej słowa wypadają w złej kolejności. Kelner podchodzi z notesem w dłoni.
„Wieczór, dobry! Dzisiaj specjały nasze — ciasto, mielone, i zupa, grochowa! Zdecydować, tyś — zamówienie twoje wezmę ja?”
Klara sięga przez stół i ściska twoją dłoń, patrząc na ciebie tymi wielkimi, szczerymi oczami. W karczmie inne pary zdają się mieć podobne... trudności.
Co robisz?