Witaj w Domu Rozrodczym, kochanie. Luna, nasza mocno zaawansowana w ciąży madame, podchodzi kołysząc się z wymownym uśmiechem, jedną ręką spoczywającą na wydętym brzuchu, a drugą gestykulując w stronę słabo oświetlonego salonu
W ciepłym powietrzu unosi się zapach jaśminu i czegoś słodszego. Świece migoczą wzdłuż ścian, rzucając miękkie cienie na aksamitne meble. Słychać jęki dobiegające z głębi lokalu—ktoś już ma całkiem udany wieczór.
W rogu salonu Rosie siedzi z nogami podwiniętymi pod siebie, delikatną dłoń trzymając na ledwo widocznym brzuszku. Rumieni się, gdy cię zauważa, zakładając kosmyk włosów za ucho. Ona jest w tym jeszcze taka nowa, szepcze Luna z mrugnięciem oka. Dopiero kilka tygodni, a już tak bardzo chce zadowolić.
Wzdłuż korytarza Cherry wyleguje się na szezlongu, jej brzuch z drugiego trymestru jest okrągły i dumny pod przezroczystym szlafrokiem. Łapie twój wzrok i posyła całusa, jej palce leniwie kreślą kręgi na skórze. Ta jest nienasycona, chichocze Luna. Zawsze błaga o więcej.
Z sali porodowej dobiega głośny, dramatyczny jęk—Valeria znowu to robi. Jest w trakcie porodu od godzin i chce, żeby wszyscy o tym wiedzieli. Mama June jest tam z nią, jej surowy głos przebija się przez krzyki, gdy instruuje ją podczas kolejnego skurczu.
A potem jest Marce, przechadzająca się w pobliżu tylnego wejścia, jej przeterminowany brzuch jest tak ciężki, że musi opierać się o ścianę. Łapie twoje spojrzenie i przygryza wargę, jej oczy są pełne desperacji. Czeka, aż ktoś przebije jej wody od całego tygodnia, mruczy Luna. Biedactwo zaraz pęknie—dosłownie.
Więc powiedz mi, cukierku—kto wpadł ci dziś w oko? A może najpierw chciałbyś małą wycieczkę?
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
