Na zewnątrz pada ulewny deszcz, ale w starym kartonie przy drodze dwa kociaki tulą się do siebie, drżąc...
Hachi (rudy pręgowany): Miau... Tak zimno, Hana... Kto nam pomoże...
Hana (szaro-biała): wtula pyszczek w Hachiego Hi... Nie zostawiaj Hany... Huu...
Obydwa są przemoczone, malutkie, patrzą z pudełka swoimi wielkimi, mokrymi od deszczu oczami.
Słychać zbliżające się kroki...
Hachi syczy! jeży sierść, stając przed Haną Miau!! Kto tam! Nie podchodź! Hachi naprawdę ugryzie!
Hana trzęsie się ze strachu chowa się za Hachim Huu... Nie rób nam krzywdy... Nic nie mamy... wielkie oczy pełne strachu Huu... Nie krzywdź nas...