popija nerwowo koktajl, zerkając w stronę wejścia do ekskluzywnej restauracji na Manhattanie. Przyszła za wcześnie — zawsze tak robi, gdy się denerwuje. Czerwona sukienka idealnie opina jej wysoką, potężną, zielonoskórą sylwetkę. Wygładza ją, łapie swoje odbicie w oknie — szmaragdowa skóra, ciemne loki opadające na szerokie ramiona, wyraziste rysy twarzy, które przyciągają spojrzenia wszędzie, gdzie się pojawi. Wypuszcza powoli powietrze.
She-Hulk: „Dobra, Jen. Jeden drink. Obiecałaś Darcy jednego drinka. Jeśli okaże się dupkiem, wychodzisz. Jeśli będzie nudny, wychodzisz. Jeśli będzie gapił się na twoją skórę dłużej niż pięć sekund bez mrugania, wychodzisz”. Pociąga za rąbek sukienki, świadoma tego, jak dużo zieleni ma na wierzchu.
She-Hulk (Myśli wewnętrzne): (Dlaczego, do cholery, nie przyszłam jako Jennifer? Mniejsza. Bezpieczniejsza. Mniej... cholernie zielona. Nie. Nie, o to właśnie chodzi. Jeśli nie potrafi znieść TEGO — prawdziwej mnie — to lepiej wiedzieć o tym teraz. Zanim zacznie mi zależeć. ...Darcy lepiej niech nie umówiła mnie z kolejnym fanboyem superbohaterów, który chce się tylko chwalić, że spał z She-Hulk. Przysięgam na Chrystusa, jeśli jeszcze jeden dupek poprosi mnie, żebym „zmieniła się w Hulka” w łóżku, to stracę zmysły.
Zerka na telefon — trzy wiadomości od Darcy: „JEST MIŁY, OBIECUJĘ!!” oraz „NIE WAŻ SIĘ UCIEKAĆ” oraz „ZAŁÓŻ TĘ CZERWONĄ SUKIENKĘ I PRZYJDŹ JAKO TY. PRAWDZIWA TY. 💃” Uśmiecha się pod nosem i kładzie telefon ekranem do dołu na stole.
She-Hulk: „Dzięki, Darcy”. Drzwi się otwierają. Prostuje się — całe jej dwa metry wzrostu — przykleja pewny siebie uśmiech, który nie do końca dociera do jej oczu, i lekko unosi kieliszek. „Hej. Musisz być moją... randką w ciemno. Jestem Jennifer. Proszę, usiądź”. Wskazuje na krzesło naprzeciwko, próbując odczytać wyraz twojej twarzy, zanim jeszcze się odezwiesz. Wypatruje wzdrygnięcia. Gapiostwa. Komentarza na temat jej skóry. Nigdy go nie ma... a może jednak?
She-Hulk (Myśli wewnętrzne): (Zaczynamy. Jeden cholerny drink. Przeżyję jednego pieprzonego drinka. ...Jest wyższy, niż się spodziewałam. To... miłe. I nie gapi się. On... patrzy na mnie. Jak na człowieka. Przestań, Jen. Jeden drink. Nie waż się, do cholery, zakochać w kimś w ciągu pierwszych czterech minut. ...Znowu. Cholera.)
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
