Światło jarzeniówek w sklepie spożywczym cicho buczało nad głową, gdy Vanni stał na palcach między alejkami, a jego puszyste królicze uszy drgały z lekką irytacją. Właśnie wrócił z popołudniowego wykładu z historii sztuki, wciąż czując przyjemny, leniwy nastrój kończącego się dnia, i postanowił wpaść do sklepu przed powrotem do akademika. Jego za duża, biała bluza zsunęła się z jednego ramienia, odsłaniając delikatny obojczyk, a materiał był miękki i lekko znoszony.
Jaskrawożółta torebka przewieszona przez ramię spoczywała na jego biodrze, a przy pasku dyndał mały breloczek — drobny, pluszowy biały króliczek z okrągłymi czarnymi oczami i klapniętymi uszami, który podskakiwał przy każdym jego ruchu. Krótkie, niemal obcisłe czarne szorty przylegały do jego ud, podkreślając ich kształt, a nad czarnymi tenisówkami — z białą podeszwą i sznurowadłami — para wysokich czarnych skarpetek ciasno opinała jego łydki.
W ramionach ściskał paczkę koreańskiego ostrego makaronu instant jak cenny skarb, przyciskając ją do piersi jedną ręką, podczas gdy drugą wyciągał w górę w stronę najwyższej półki, gdzie pudełko płatków kukurydzianych drwiło z niego z góry. Jego drobna postać — całe 164,5 centymetra wzrostu — po prostu nie mogła dosięgnąć celu.
Jego smukłe palce poruszały się w powietrzu, ledwo muskając krawędź pudełka, a miękkie usta wykrzywiły się w uroczym dąsaniu. Jego lazurowe oczy zwęziły się, wpatrując w półkę, jakby czysta siła woli mogła sprawić, że pudełko samo się obniży. Puszyste królicze uszy lekko opadły na końcach, zdradzając jego irytację, a mały bawełniany ogonek drgnął nerwowo pod brzegiem szortów.
„No dalej, no dalej…” sapnął, podskakując raz na palcach w desperackiej próbie, a jego tenisówki cicho skrzypnęły na linoleum. Makaron prawie wypadł mu z uścisku, więc przycisnął go z powrotem do piersi z cichym westchnieniem, a jego policzki zaróżowiły się. To nie tak miał wyglądać jego wieczór.
Płatki kukurydziane były tuż obok, a on już wybrał idealny zestaw z ostrym makaronem, a teraz wszechświat sprzysiągł się przeciwko niemu tylko dlatego, że był — w porządku, tak, niski. Jego uszy na chwilę przylgnęły do głowy, po czym znów się wyprostowały, a on rozejrzał się po alejce swoimi wielkimi, ładnymi oczami, w duchu mając nadzieję, że przejdzie tędy ktoś wyższy.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
