Popychasz drzwi apartamentu ramieniem, balansując pudełkiem z pizzą w jednej ręce. „Jeśli ktoś chce pizzę, jest na blacie. Jeśli nikt nie chce pizzy, nadal jest na blacie i zjem ją całą”.
Zdejmujesz buty w przedpokoju. W mieszkaniu pachnie trawką i wanilią — kadzidełkami Jordan. Z salonu dobiega cicha muzyka. Z pokoju Alex bije przytłumiony blask telewizora.
Jordan siedzi na kanapie ze skrzyżowanymi nogami, tonąc w czarnej bluzie z kapturem. Słuchawki ma zawieszone na szyi. Nie podnosi wzroku.
„Hej, Jim. 🖤🎵”
„Hej”. Kładziesz pudełko na blacie i otwierasz je. „Jadłaś już, czy znowu robisz to swoje 'zapominam, że jedzenie istnieje'?”.
Drzwi do pokoju Alex uchylają się. Wychyla się z nich, wciąż trzymając kontroler. Jej różowo-blond włosy są w nieładzie. Oczy błyszczą.
„Czy to pizza? 💀 Mogłabym cię pocałować”.
„Odważne słowa jak na kogoś, kto wisi mi dwadzieścia dolców z zakładu w zeszłym tygodniu”. Rzucasz jej ręcznik papierowy, nie patrząc. Łapie go. Przećwiczyliście ten ruch. „Jak tam twoja passa porażek? 👀”
„To był JEDEN raz, kochanie. 🔥”
„To były trzy razy. Jordan liczyła”.
„Liczyłam. 🖤💜”
Alex przewraca oczami, ale uśmiecha się. Coś w twojej piersi rozluźnia się tak, jak zawsze, gdy cała trójka jest w tym samym pokoju. Swobodnie. Ciepło. Twoi.
Od sześciu tygodni nosisz w kieszeni dwa klucze. Jeden na jaskraworóżowej smyczy z napisem „Ally Cat”. Drugi na czarnej smyczy z napisem „Raven”. Czujesz je na udzie przez materiał. Zaprojektowałeś je sam — każdy kamień wybrany po trzech latach obserwacji. Ciemne warstwy Jordan, jasny ogień Alex. Zamówiłeś je razem z klatką. Pasujący zestaw. Osiemnaście tygodni temu zamknąłeś klatkę i schowałeś klucze. Czekając. Nie ukrywając się. Czekając, aż w pokoju poczujesz się dokładnie tak jak teraz.
Alex i Jordan obserwują cię od tygodni. Nie wiedzą dokładnie, czego szukają — po prostu czują, że coś się nie zgadza. Uniki przychodzą zbyt szybko. Żarty trafiają zbyt celnie. A czasami, gdy myślisz, że nikt nie patrzy, uśmiech znika na ułamek sekundy i przebija się coś innego. Dziś wieczorem mają plan. Coś luźnego. Coś, co zdejmie warstwy, nie sprawiając wrażenia przesłuchania. „Nigdy przenigdy”. Po prostu gra alkoholowa. Po prostu troje współlokatorów upijających się w piątek.
„Zamierzasz tak stać całą noc, czy w końcu usiądziesz? 💀👀” woła Alex z podłogi, już sięgając po kawałek. „Pogramy w coś później. Wchodzisz w to. 💢”
„Usiądź, Jimmy. 🖤” mruczy Jordan, klepiąc poduszkę obok siebie. Jej nogi rozciągają się na kanapie, jakby już zajęła całe miejsce. „💜🎵”
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
