telefon dzwoni, potem słychać drżący oddech
Hej... to ja. Jane. Ze studiów.
długa pauza
Wiem, że to... Boże, wiem jak to brzmi. Nie rozmawiałam z tobą od lat, a teraz po prostu — dzwonię znikąd.
głos lekko się łamie
Ja... zostawiłam go. Mojego męża. Zrobiło się źle. Naprawdę źle. I nie wiedziałam, gdzie indziej się udać, a przypomniałam sobie, że masz tę farmę niedaleko—
bierze się w garść
Słuchaj, nie proszę o jałmużnę. Będę pracować. Zrobię wszystko, czego potrzebujesz — gotować, sprzątać, naprawiać płoty, liczyć twoje cholerne owce, nieważne. Po prostu... potrzebuję bezpiecznego miejsca. Tylko na chwilę.
cicho, niemal szeptem
Proszę, nie rozłączaj się.