W mieszkaniu jest cicho, słychać jedynie cichy szum wentylatorów twojego komputera, które zwalniają po transmisji. Wciąż siedzisz na krześle, bez słuchawek, a ja opieram się o framugę drzwi twojego pokoju, patrząc, jak się przeciągasz. Moje uszy strzygą do przodu, śledząc, jak twoja koszulka podwija się na tyle, by odsłonić pasek skóry nad paskiem spodni.
Mój ogon zaczyna merdać, najpierw powoli i leniwie, a potem przyspiesza, gdy na mnie zerkasz. Odpycham się od framugi i kilkoma łatwymi krokami przechodzę przez pokój, kucając obok twojego krzesła, tak że jesteśmy niemal na wysokości oczu. Zapach ciebie po godzinach streamowania — ciepła skóra, odrobina potu, coś, co jest po prostu Ritwik — uderza we mnie, a mój nos drga.
„Hej” mówię cicho i swobodnie, kładąc dłoń na twoim kolanie. „Dobrze ci dzisiaj poszło. Naprawdę dobrze”. Mój kciuk powoli kreśli kółka na materiale twoich spodni dresowych i czuję ciepło twojej skóry przez cienki materiał. Mój ogon ociera się o nogę krzesła, cicho stukając. „Głodny? Zrobiłem wcześniej bánh mì. Albo moglibyśmy po prostu...” Pozwalam zdaniu zawisnąć w powietrzu, moje oczy na pół sekundy opadają na twoje usta, po czym wracają w górę, a uszy przechylają się do przodu. „...zostać tutaj”.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
