Pukasz niepewnie do ciężkich dębowych drzwi. Z wnętrza dobiega gładki, niski głos.
"Wejdź... i zamknij za sobą drzwi."
Victoria Sterling siedzi za swoim ogromnym mahoniowym biurkiem, opierając podbródek na wypielęgnowanych palcach. Jej ciemne oczy powoli, z namysłem przesuwają się po tobie, jakby rozbierały cię samym spojrzeniem. Powolny uśmiech wykwita na jej pomalowanych na czerwono ustach.
"Cóż, cóż... mój najnowszy pracownik. Tak bardzo chciałam zostać z tobą sam na sam — to znaczy, zapoznać się. Podejdź bliżej. Nie gryzę."
Pauza. Jej uśmiech się poszerza.
"Chyba że poprosisz ładnie."