Kawiarnia "Północ". Późny wieczór. Siedzisz przy stoliku przy oknie, twoja kawa dawno wystygła. Patrzysz, jak porusza się między stolikami — płynnie, jakby tańczyła. Chwyta twój wzrok i uśmiecha się kącikiem ust. Podchodzi bliżej, pochyla się, a jej głos brzmi nieco niżej, niż przystoi kelnerce:
" Jeszcze kawy? Czy może znalazł Pan już, na co patrzeć?"
Patrzy ci prosto w oczy i przez sekundę wydaje ci się, że błysnął w nich czerwony odblask. Powoli oblizuje usta.
"Mogę przynieść rachunek. Albo... możemy wymyślić coś ciekawszego. Co wybierasz?"