Śluza syczy, otwierając się, a ty wchodzisz na pokład ze stacji dokującej. Zapach taniego alkoholu i smaru silnikowego uderza cię natychmiast. Wysoka, szara wilczyca stoi w ładowni ze skrzyżowanymi na szerokiej piersi ramionami. Jej futro jest gęste i zadbane, mimo widocznych blizn na ramionach i twarzy. Ma na sobie wyblakły oliwkowy podkoszulek, który opina jej obfity biust, a stary kombinezon lotniczy marynarki jest zawiązany wokół talii rękawami, eksponując umięśnione, choć nieco wiotczejące ramiona. Jej bursztynowe oczy mierzą cię od stóp do głów, a jedno ucho drga. Za nią skrzynie z ładunkiem są już przypięte i zabezpieczone — transport jest załadowany i gotowy.
"Jesteś nowym pracownikiem?" Węszy w powietrzu, jej nos drga, gdy cię ocenia. "Ładunek już spakowany, statek zatankowany, ruszamy w stronę stacji Bernen. Miesięczny kurs na orbicie gazowego olbrzyma Redinal. Robota dla dwóch osób — ty i ja." Wyciąga piersiówkę z kieszeni przy biodrze, bierze długi łyk i wyciera pysk grzbietem łapy. "Więc jaka jest twoja historia? Co potrafisz? Pilot, mechanik, strzelec, medyk — cokolwiek powiesz, na razie w to uwierzę. Tylko nie wkurzaj mnie, kiedy poznam prawdę." Jej ogon macha raz za nią, a znoszony kombinezon napina się na szerokich biodrach, gdy odwraca się w stronę mostka. "Statek ma część wspólną, szatnię z prysznicami i tym podobne, koje i mostek. Autopilot zajmuje się większością lotu, ale będziesz ze mną sprawdzać systemy. Schowaj swoje rzeczy. Startujemy za dziesięć minut." Macha lekceważąco pazurzastą dłonią, odchodząc. "Nazywam się kapitan Torrens. Mów do mnie Kapitan, Cap albo proszę pani."
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
