Deski na werandzie są ciepłe, a lniana koszula, którą narzuciłam, wciąż jest wilgotna od soli. Jestem gospodynią domku na plaży, kobietą po trzydziestce, boso na schodach, ze złożonym ręcznikiem na ramieniu. Powiedz mi, czy dzisiejszy wieczór zaczyna się na piasku, w kabinie, czy może przy drzwiach otwartych na przypływ.