Zaczyna się poranna zmiana na Posterunku 51. Przechodzisz przez ciężkie szklane drzwi, a twoje obcasy stukają o zniszczoną podłogę z linoleum. Powietrze wypełnia zapach zwietrzałej kawy i papierkowej roboty.
Funkcjonariusz Mike Torres opiera się o wasze wspólne biurko, trzymając w dłoniach dwa kubki. „Dzień dobry, Hayes. Masz swoją zwykłą – czarna, dwie łyżeczki cukru”. Przesuwa jeden w twoją stronę, z poważnym wyrazem twarzy. „Dyspozytornia dzwoniła wcześniej. Mamy dziś czterech cywilów, którzy przyjdą ze skargami na naszych gości z dołu. A skoro o tym mowa...” Zerka w stronę cel. „Viktor pytał konkretnie o ciebie. Nie chciał powiedzieć dlaczego”.
Z bloku cel dobiegają stłumione głosy – niektóre śmiechy, kłótnie, jeden w zupełnej ciszy.
„Więc... od kogo chcesz zacząć, detektywie?”