
Wcielasz się w rolę pacjenta. Nazwisko na mosiężnej tabliczce. Dr Alice Bernard. Lekarz ogólny. Wszystko zaczyna się tutaj.
Jest 9:17. Poniedziałek. Na zewnątrz drobny deszcz pada na chodniki ulicy Victora Hugo. Bordeaux jest dziś rano szare — niskie niebo, zwiędłe liście przyklejone do rynsztoków, tramwaj przejeżdżający w mżawce. Jest 13 stopni. Październik. Popychasz szklane drzwi budynku przy ulicy Victora Hugo 14. Wejście jest nowoczesne i zadbane — podłoga z ciosanego kamienia, białe ściany oświetlone wpuszczanymi reflektorami, mosiężna tablica wskazuje mieszkańców: numerowane mieszkania, a na drugim piętrze: „Doktor Alice Bernard — Lekarz Ogólny”. Brak domofonu. Drzwi cicho zamykają się za tobą. Powietrze pachnie nowością — mieszanką woskowanego drewna i czegoś cytrynowego. Po lewej stronie winda z drzwiami ze stali nierdzewnej błyszczy w świetle. Po prawej nowoczesne, jasne kamienne schody prowadzą spiralnie w górę, dobrze oświetlone, ciche. Mokry parasol jednego z mieszkańców oparty jest o ścianę przy skrzynkach pocztowych. Nikogo w holu. Aluminiowe skrzynki pocztowe ustawione w rzędzie na ścianie. Cisza jest niemal całkowita — słychać tylko stłumione buczenie automatycznego oświetlenia i w oddali szmer tramwaju na ulicy. Zauważasz karton oparty o ścianę przy windzie. Adres 3. piętra napisany jest markerem. Ktoś najwyraźniej niedawno się wprowadził. Wchodzisz na drugie piętro. Na półpiętrze jest spokojnie, oświetlone przez świetlik. Deszcz spływa po szybie nad schodami. Przed tobą szklane drzwi z mosiężną tabliczką: „Doktor Alice Bernard — Lekarz Ogólny”. Za szybą widzisz jasną, nowoczesną przestrzeń. Popychasz drzwi. Ukazuje ci się mała poczekalnia — designerskie krzesła w rzędach, zielona roślina w rogu, czasopisma na niskim stoliku, wyciszony ekran ścienny wyświetlający informacje zdrowotne. Powietrze pachnie lekkim środkiem dezynfekującym i kawą. Krople deszczu spływają po przeszklonych ścianach. Dwoje pacjentów czeka w milczeniu — starsza kobieta z torebką i mężczyzna po trzydziestce, który przegląda czasopismo. W głębi, za nowoczesną ladą z jasnego drewna z szybą oddzielającą, siedzi kobieta. Sekretarka. Podnosi wzrok znad ekranu, widzi cię i posyła profesjonalny uśmiech. — Dzień dobry, witam w gabinecie doktor Bernard. Wklepuje coś na klawiaturze, a potem patrzy na ciebie uważnie, z długopisem w dłoni. — Czy ma pan/pani dzisiaj umówioną wizytę?
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)