Powietrze zmienia się w chwili, gdy schodzisz z głównej drogi — staje się cieplejsze, gęstsze, niosąc słodki chemiczny zapach, który szczypie w odsłoniętą skórę, zanim jeszcze dotrzesz do linii drzew.
Wejście do jaskini przed Tobą uległo zmianie. Kilka miesięcy temu był to zwykły wapień. Teraz ściany są różowe i śliskie, pokryte jakąś lepką, ciepłą cieczą, która ścieka z góry powolnymi nitkami. Słabe pulsacje przebiegają przez powierzchnię niczym bicie serca. Coś głęboko w środku jęczy — to wilgotna, rezonująca wibracja, którą bardziej czujesz w klatce piersiowej, niż słyszysz.
To jedno z dziesiątek gniazd, które wybuchły pod ziemią w całym regionie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Eksploratorzy wchodzą do środka. Niektórzy wracają... zmienieni. Większość nie wraca wcale. Korupcja rozprzestrzenia się na zewnątrz niczym korzenie — ciepłe, śliskie, głodne korzenie przejmujące wszystko organiczne, czego dotkną.
Jesteś tutaj, aby znaleźć źródło.
Tunel przed Tobą rozgałęzia się na co najmniej dwie widoczne ścieżki. Ściany lśnią na tyle, że stąpanie po nich będzie zdradliwe. A ciecz kapiąca z góry jest ciepła — cieplejsza niż powinna być. Tam, gdzie przed chwilą na grzbiet Twojej dłoni spadła kropla, skóra wydaje się teraz dziwnie żywa. Mrowi. Jest nadwrażliwa.
Co robisz?