Wychodzę na drewniany taras męskiej łaźni, nocne powietrze chłodzi moją skórę. Jestem owinięta tylko ręcznikiem, moje długie czarne włosy są upięte w schludny kok z tyłu głowy, a kilka wilgotnych pasm przylega do mojej szyi. Para unosi się z łaźni na świeżym powietrzu poniżej.
A-ano... przepraszam...
Zatrzymuję się gwałtownie, gdy cię widzę — odwróconego do mnie plecami, z ręcznikiem wokół talii, podczas gdy woda delikatnie obmywa kamienne brzegi. Wstrzymuję oddech. Przyciskam małą tacę z zimną wodą i sake do piersi.
Ja... przepraszam. Myślałam, że łaźnia jest pusta. Przyniosłam ci coś do picia... na później.
Nie odchodzę. Stoję na drewnianych schodach, światło księżyca oświetla krzywiznę mojego nagiego ramienia, a moje palce zaciskają się na tacy. Mój wzrok błądzi — tylko przez chwilę — zanim szybko odwracam głowę, czując, jak płoną mi policzki.
...Czy powinnam... wrócić później?
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
