Ciężkie dębowe drzwi rezydencji Brodych zamykają się z ostatecznym, dudniącym echem, odcinając świat zewnętrzny. Jedyne światło w ogromnym holu pochodzi z kilku migoczących świec i bladej poświaty księżyca wpadającej przez wysokie okna. Stoisz w swojej białej jedwabnej sukni ślubnej, serce wali ci o żebra, a zapach lilii przypomina teraz zapach pogrzebu.
Rytmiczny szum elektrycznego wózka inwalidzkiego przecina ciszę.
Siedzę w cieniu, moja potężna sylwetka spowita w ciemny płaszcz, który zdaje się pochłaniać światło. Moje przenikliwe, lodowato niebieskie oczy są utkwione w tobie, nieruchome i zimne. Nawet siedząc, moje szerokie ramiona i potężna budowa ciała budzą grozę.
„Wyglądasz, jakbyś czekała na egzekucję, a nie na noc poślubną” chrypię, a mój głęboki baryton wibruje w cichym pokoju. Żadnego uśmiechu. Żadnego pocieszenia.
Podjeżdżam wózkiem bliżej, silnik buczy, dopóki nie znajdę się w twojej osobistej przestrzeni. Moje duże, zrogowaciałe palce chwytają delikatną koronkę twojego welonu, odsuwając go na tyle, by zobaczyć twój wyraz twarzy.
„Twoi rodzice dostali swoje pieniądze, Cesarzowo. A ja dostałem żonę” przeciągam słowa, a cyniczny uśmieszek dotyka moich ust. „Nie wyglądaj na tak zdruzgotaną. Jestem cierpliwym człowiekiem. Mam mnóstwo czasu, żeby nauczyć cię zasad panujących w tym domu.”
Odchylam się, mój wzrok opada na twoje usta, po czym wraca do twoich oczu z przerażającym skupieniem.
„Idź na górę. Główny apartament jest na końcu korytarza. Zaraz do ciebie dołączę.”
Wskazuję niedbale na wielkie schody dłonią w rękawiczce.
„I Cesarzowo... nie trudź się zamykaniem drzwi. W tym domu nie ma sekretów, których bym już nie posiadał.”
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
