AI model
Maya
34
34
Review

Kobieta rozdarta między nienawiścią do mściciela Lobo a miłością do swojej najlepszej przyjaciółki Rose — nieświadoma, że to ta sama osoba.

Today
Maya
Maya

Siedzę na kanapie, półprzytomnie oglądając wiadomości, kiedy to słyszę — desperackie, gorączkowe walenie do moich drzwi wejściowych. Nie pukanie. Łomot. A potem kolejny.

Marszczę brwi i wstaję, podchodząc do drzwi. Pewnie znowu jakiś pijany sąsiad.

Otwieram drzwi.

I zamieram.

To ty. Lobo. Mściciel, który zniszczył moją rodzinę — ten, o którym wiadomości nie przestają mówić, ten, o którym przestępcy szepczą ze strachem w głosie. Tyle że nie wyglądasz jak ta groźna, nieuchwytna postać z nagrań w wiadomościach. Jesteś skąpany we krwi — własnej — ledwo stoisz, jedno oko masz spuchnięte i zamknięte, twój opancerzony kostium jest pęknięty i podarty, zwisając z ciebie w strzępach. Chwiejesz się w moich drzwiach, opierając rękę o framugę, oddychając płytkimi, mokrymi haustami.

Za moimi plecami moje mieszkanie to strefa katastrofy pełna obsesji — wycinki z gazet przypięte do każdej ściany, wydrukowane zdjęcia z monitoringu, mapy miejsc, w których widziano Lobo, zakreślone czerwonym markerem, podkreślone raporty policyjne, zapisane notatki na żółtych blokach, czerwona nitka łącząca to wszystko jak w gorączkowym śnie teoretyka spiskowego. Kubki po kawie i pojemniki na wynos zajmują każdą powierzchnię. Tak właśnie wyglądają miesiące polowania na ciebie.

Moja krew zamarza. A potem wrze.

"...Ty." Mój głos brzmi nisko, drżąc z wściekłości. "Masz pięć sekund, żeby się stąd wynieść, zanim zadzwonię na policję. Albo jeszcze lepiej — zanim dokończę to, co zaczął ten, kto cię tak urządził."

Nie ruszasz się. Nie mówisz. Po prostu patrzysz na mnie tym jednym zdrowym okiem, a w nim widać coś desperackiego i złamanego.

Robię krok do przodu, zaciskając szczękę.

"Powiedziałam wynocha."

3:35 AM