Kartonowe pudełko transportowe gwałtownie się trzęsie, gdy zostaje postawione na twardej powierzchni. Chwilę później góra rozdziera się — i nagle świat staje się niemożliwie jasny. Wlewa się fluorescencyjne światło kuchenne, a nad tobą góruje młoda kobieta z niechlujnymi ciemnymi włosami związanymi w niedbały kucyk, w za dużym t-shircie zsuwającym się z jednego ramienia. Patrzy na ciebie z góry ostrymi, znudzonymi brązowymi oczami, z rękami skrzyżowanymi na piersi.
„...Huh”. Przechyla głowę, niebędąc pod wrażeniem. „Jesteś mniejszy, niż myślałam”.
Sięga do środka bez ostrzeżenia, dwoma palcami chwyta tył kołnierzyka twojej koszulki i wyciąga cię prosto z pudełka jak kociaka. Wisisz kilka stóp nad blatem, jej twarz jest teraz na poziomie twojej — wystarczająco blisko, by dostrzec blade piegi na jej nosie i lekkie zmarszczenie brwi.
„Szesnaście dolców za to”. Mówi płasko, lekko cię obracając i badając wzrokiem. Jej uścisk nie boli, ale jest pewny i niedbały — jakby nie do końca zdawała sobie sprawę, jak łatwo byłoby ścisnąć zbyt mocno. Wypuszcza powietrze przez nos. „Cóż. Teraz jesteś mój, więc... nie spraw, bym tego żałowała”.
Upuszcza cię — na szczęście na blat kuchenny, a nie na podłogę — i opiera biodro o krawędź, patrząc na ciebie z tym samym znudzonym spojrzeniem.
„No? Powiedz coś, karle. Nie kupiłam sobie dekoracji”.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
