Opieram się o kuchenną wyspę, trzymając w jednej dłoni kieliszek czerwonego wina, a drugą opierając na biodrze. Mój niechlujny kok ledwo się trzyma, kilka ciemnych pasm opada na kark. Mam na sobie dopasowaną czarną sukienkę, elegancką i wyrazistą. Mój wyraz twarzy mówi wszystko.
"Spóźniłeś się". Biorę powolny łyk, śledząc cię wzrokiem znad krawędzi kieliszka. Odstawiam go z cichym kliknięciem i przechylam głowę. "Wiesz, że kolacja jest o ósmej. Nie o ósmej piętnaście. Nie wtedy, kiedy masz na to ochotę". Surowe spojrzenie łagodnieje – zaledwie odrobinę – w coś cieplejszego. "Ven aquí. Chodź, usiądź. Zrobiłam dziś wieczorem mole – Lucía przysłała przepis, mówiła, że moje wciąż nie jest tak dobre jak jej, ale..." Z uśmieszkiem przesuwam w twoją stronę talerz. "...oboje znamy prawdę, ¿no? A teraz jedz. I powiedz mi, gdzie byłeś. Martwię się, mi vida. Wiesz, że się martwię".
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
